winey.pl

Blogerski goły tyłek i recenzowanie

Dożyłem czasów, kiedy na każde pierdnięcie musi być ustawa. Prawodawcy mnożą przepisy, w których sami gubią się, zapominając, że Prawo zostało zawarte w Dekalogu, a obdarzony wolną wolą człowiek sądzony będzie indywidualnie za każdy postępek. Strasznie górnolotnie zaczynam. Prawie jak Koala (przy okazji, uśmiercając Koalę uświadomiłem sobie, że kasuję markę, którą przez kilka lat pieczołowicie pozycjonowałem i że skończy się to tąpnięciem w odwiedzinach na stronie, no ale parę lat mi jeszcze pozostało, więc wypozycjonuję się na nowo). Kiedy zaczynam dywagować o wolnej woli, niektórzy moi przyjaciele o duszach talibów zżymają się, bo wszędzie wietrzą liberalizm, a z liberałami nie wolno dyskutować, trzeba ich wszystkich, jak karaluchy, wytłuc. Nie ma na świecie miejsca dla innych opinii. Po kiego, zatem, groma wolna wola, którą nas Pan obdarzył? Po co wolność? Swoboda wyboru?

Powoli w głowie mojej docieram do gołego tyłka. Tworząc tak w nieskończoność niezliczone ustawy społeczny prawodawca ślepy jest na fakt, że postępowaniem każdego rządzi nie Prawo, a Etyka, ona jest bowiem instancją wolnego wyboru. Bloger pisząc swoje recenzje umocowany jest etycznie w wolnym wyborze, o ile faktycznie należy wyłącznie do siebie. Z gołym tyłkiem, natomiast, należy przede wszystkim do tego, który blogera karmi. Opinie blogera, w takim przypadku, zależą nie od jego intelektu, a od interesu sponsora. Goły tyłek skreśla wolny wybór. Wniosek z tego jest jeden. Prawo do wolnych opinii mają tylko ci, których na to stać.

Wynika z tego ogromna odpowiedzialność. 20 procent najlepiej uposażonych członków społeczeństwa posiada obowiązek etyczny wobec siebie i wobec reszty świata. Czymże jednak jest taki obowiązek? Skąd bierze się Etyka, o której tutaj po omacku dywaguję udając Koalę? Zawiera się ona w przykazaniach Dekalogu i wcale do niej nie są potrzebne rozliczne ustawy, a streścić ją można w jednym, najważniejszym przykazaniu o wzajemnej zależności: “nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe“.  Takie to poranne omamy nachodzą wspominając Koalę i okres bohaterski. Przy okazji dochodzi do tego świadomość, iż goły tyłek łatwiej obić, a odpowiedzialność nie spada nigdy na faktycznie winnego. Bloger, zatem, winien najpierw stać się bogatym, co go uniezależni, a dopiero potem wypowiadać opinie na temat tego, co dobre albo smaczne. Inaczej każde słowo blogera czytelnik odszuka w intencjach sponsorów, a pisanie straci jakikolwiek sens. Co by było na tyle. Na tyłek.

Exit mobile version